piątek, 3 lipca 2015

Dziki obłęd

Nie, wcale nie chodzi o dzika. Mowa o dzikim ryżu. Jest czarny, drogi i pyszny. Pochodzi z Ameryki Północnej i świetnie się prezentuje. Pomysł na danie jest zaś jednocześnie dziwny, prosty i obłędny.

Wzięłam:
* 100g ryżu (jeden woreczek, ugotowany bez woreczka :)
* 5 małych ziemniaków (o tej porze dość młodych)
* mieszankę zielstwa (akurat była krucha sałata, rukola, mięt)
* garść pestki dyni
* imbir (ilość na oko)

do sosu:
* oliwa (trochę "zwykłej" i trochę chilli) 3 łyżki
* sok z cytryny/limonki (u mnie limonka) 3 łyżki
* sok z agawy/klonowy 3 łyżki
* szczypta pieprzu kolorowego
* szczypta cynamonu

Ziemniaki pokroiłam w małą kostkę, obtoczyłam w oliwie z odrobiną startego (świeżego) imbiru, dorzuciłam garść pestek dyni i wstawiłam na 17 minut do piekarnika (płasko na blaszce). Trochę tam mieszałam (ze dwa razy), żeby się równo piekło.
W tym czasie ugotował się ryż (wg przepisu na opakowaniu, u mnie 20 minut).
W misce zrobiłam tak: sałata, na to ryż, na to ziemniaki, polać sosem i ah.... rozpływa się w ustach.

Dzika przyjemność !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz